Radosna nowina, która do nas w tych dniach dociera, że „Dziecię się nam narodziło, Syn został nam dany”, nie może pozostać bez reakcji. Pełniejsze otwarcie się na tę łaskę jest możliwe, gdy zrozumiemy jej istotę. Odrzucenie bowiem następuje w skutek niewiedzy na temat ogromu daru Boga.
Święta, na Święta, podczas Świąt, z okazji Świąt, w Święta! Już nieraz od 2 listopada słychać te i tym podobne zawołania w galeria handlowych, czy mediach. Również w życzeniach używamy takiego zwrotu.
Coraz rzadziej jednak doprecyzowujemy, że chodzi o Boże Narodzenie. Rozświetlone ozdobami ulice, świątecznie udekorowane wystawy, iluminacje domów i posesji mówią o Świętach. To także choinki i prezenty w domach mówią o tym wyjątkowym czasie. Lecz ile dzięki temu spotka się ze Zbawicielem? Mimo wszystko można powiedzieć, że coś się jednak udało. Sprawił, że wielu nawet nie wierząc, naśladuje Go w postawie czułości i obdarowywania innych. Bóg Stwórca przyjmując w Jezusie Chrystusie naszą naturę i stając się małym Dziecięciem skrócił dystans między Nim, a nami. W leżącym z żłobie Synu Bożym dostrzegamy czułość Boga, Jego delikatność i zrozumienie dla naszych problemów.
Ta czułość to również wrażliwość na spotykające nas nowe wyzwania i gotowość do pomocy. Każdy, bez względu na stan jego wiary, potrzebuje czułości. Dlatego zróbmy, co w naszej mocy, by ta świąteczna atmosfera, widoczna w przestrzeni publicznej, otwarła zagubionych na czułość Boga. Może warto zacząć od dość prostej sprawy.
Mówmy w życzeniach: „Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia lub Narodzenia Jezusa”. Pokazujemy, co jest przyczyną tej miłej każdemu atmosfery, dając szansę nawrócenia i doświadczenia czułości Boga.
foto: Kazimierz Kowalski
























