PIELGRZYMKA DO KORZENI 

Wielkopostna pielgrzymka pokutna zaprowadziła nas w tym roku do Krakowa. Przeżywaliśmy ją w duchu dziękczynienia za 700 lat pierwszej wzmianki o naszej parafii oraz za jej powstanie i pokolenia, które ją tworzyły. 

 
Naszą parafię erygował biskup krakowski, bo na jej terytorium leżał Gorzków, dlatego zaczęliśmy naszą pielgrzymkę od nawiedzenia katedry wawelskiej. To sanktuarium Ojczyzny odzwierciedla złożone jej losy, które przybliżyła pani Jolanta, nasza przewodniczka. Karty chwały przeplatają się z dramatami porażek, o czym świadczą mury, grobowce i pamiątki tu zgromadzone. To w czas chwały i bólu bił zawieszony tu dzwon Zygmunta. To o tym poplątaniu naszych losów świadczą historie władców i przywódców duchowych, których groby się tu znajdują. Można na to wszystko patrzeć z dystansem, jako na umarłą przeszłość. Warto jednak „czytać” je przez przyzmat napisu w języku łacińskim – Corpora dormiunt vigilant animae (Ciała śpią, duchy czuwają) – jaki widnieje na baldachimie nad wyjściem z grobów królewskich na Wawelu. 
W takim duchu zeszliśmy z Wawelu, by szukać, tych czuwających duchów i nimi się inspirować. Nasze kroki skierowaliśmy do sanktuarium Matki Bożej na Piasku, w którym posługują Ojcowie Karmelici. Nie ma w tym przypadku, bowiem znajdujący się tu w formie fresku obraz Maryi z Dzieciątkiem, jest też na zasuwie naszego ołtarza maryjnego, a fundatorem naszego obecnego był zwiazany z tym miejscem margrabia krakowski Józef Mieroszewski. U nas towarzyszą Im święci zakonu karmelitańskiego prorok Eliasz i mistyczka św. Maria Magdalena de Pazzi, którzy i w Krakowie mają swe ołtarze. Oprowadzający nas ojciec Karol przybliżył nam historię tego sanktuarium, które w I Rzeczypospolitej miało ogólnonarodowe znaczenie, Maryja czczona była jako Pani Krakowa. Tu przed wyprawami modlili się królowie, a Jan III Sobieski ofiarował Matce Bożej zdobyty pod Wiedniem namiot wielkiego wezyra Kara Mustafy, przerobiony później na kapę do nabożeństw. Znaczenie tego miejsca oddaje też lokalny skarbiec z bogatymi zbiorami. Nasze nawiedzenie tego miejsca zakończyliśmy modlitwą różańcową ofiarowaną w intencji naszej parafii. 
Po posiłku w „Kuchni Siostry Salomei”,  prowadzonym od 150 lat dla ubogich przez siostry Felicjanki, udaliśmy się do Pałacu Biskupów Krakowskich, by zatrzymać się na modlitwie Koronką do Bożego Miłosierdzia. Znaleźliśmy się w miejscu, które zamieszkiwali pasterze diecezji, do której nasza parafia należała przez ponad 550 lat. W miejscu szczególnym dla historii Kościoła i naszej Ojczyzny ze względu na jego wyjątkowego mieszkańca, czyli św. Jana Pawła II. To tu przygotowywał się do kapłaństwa i w tutejszej kaplicy 80 lat temu, w dniu 1 listopada 1946 r. przyjął on święcenia kapłańskie, a potem modlił się jako metropolita. A wreszcie stąd podchodził do okna, by spotykać się z młodymi podczas swych ośmiu pielgrzymek do Polski. W tej atmosferze trwaliśmy też na prywatnej adoracji i z racji I soboty miesiąca roważyliśmy tajemnicę Śmierci Pana Jezusa. Swego rodzaju bonusem było przyjście do nas kardynała Grzegorza Rysia, obecnego metropolity krakowskiego. Do spotkania doszło dzięki pomocy Łukasza Bernasia, kleryka wywodzacego się z Wielgusa oraz sekretarza ks. Łukasza Jachymiaka. Po przedstawieniu się naszej grupy, przekazaliśmy na ręce Księdza Kardynała świecę wotywną, wyrażająca wdzięczność za 700 latnaszej parafii. W słowie do nas Metropolita nawiązał najpierw do historii diecezji krakowskiej i rozwoju sieci parafialnej. Przypomniał, że do czasów św. Jana Pawła II, 70 % parafii powstała w średniowieczu, a on sam uzyskał za swego biskupstwa tylko dwa pozwolenia na budowę nowych kościołów. 
Następnie przypomniał slowa papieża Franciszka, że historię można przeżywać jako korzeń lub jako kotwicę. Jeśli historia – mówił – jest jak kotwica, to tak naprawdę dryfujemy wokół czegoś, co nas trzyma i nie pozawala nam się ruszać w innym kierunku i nie pozwala nam na rozwój. Jeśli historia i pamięć jest dla nas korzeniem, to wtedy jest dla nas szansa rozwoju organizmu. Czerpiemy z niej soki i mądrość, by twórczo przeżywać teraźniejszość. Kardynał Ryś podzielił się też z nami wspomnieniem faktu, że Karol Wojtyła, jako biskup krakowski, umieścił w tej kaplicy biurko, przy którym opracowywał swoje homilie i nauczanie. Spotkanie zakończyło się wspólną modlitwą i błogosławieństwem, którego Ksiądz Kardynał udzielił całej naszej wspólnocie parafialnej. 
Po tym wyjątkowym spotkaniu wróciliśmy do katedry wawelskiej, by przed grobem św. Stanisława uczestniczyć w Eucharystii i modlić się za naszą parafię. W homilii bazującej na Ewangelii o spotkaniu Jezusa z Samarytanką, ksiądz wikariusz podkreślił inicjatywę Boga w prowadzeniu nas przez życie. To On znając nas, wybiera właściwy moment, by odmienić nasze życie. Nawet jeśli czujemy się przegranymi i bez perspektyw, Jezus w zadziwiający sposób otwiera przed nami nowe perspektywy. Przy tej okazji przypomniał historię z roku 1992, a mającą miejsce w Anglii. Rolnik z miejscowości Hoxsne poprosił przyjaciela o pomoc w poszukiwaniu zgubionego na polu młotka za pomocą wykrywacza metali, co zakończyło się znalezieniem drewnianej skrzynki. A w niej odkryto skarb złożony z ponad 15 000 złotych i srebrnych monet oraz biżuterię z IV/V wieku n.e. o wartości 1,75 mln funtów, co uczyniło znalazców bogatymi. Tylko bierność, rezygnacja nas nie rozwija. W tym kontekście chcemy w roku naszego jubileuszu podjąć drogę duchowych poszukiwań, by odnowić swoje I bliźnich życie, jak tego doświadczyła Samarytanka. 
Nasze pielgrzymowanie zakończyliśmy skosztowaniem pysznych lodów, spacerem po ulicy Grodzkiej i Rynku oraz krótkim nawiedzeniem Bazyliki Mariackiej. Pełni wrażeń i duchowego ubogacenia wróciliśmy do Gorzkowa, ufając w owocność tego pielgrzymowania dla całej naszej rodziny parafialnej.