
Misje Święte mają swoją wewnętrzną dynamikę, która najpierw prowadzi uczestników ku ich wnętrzu, by potem pokazać im perspektywy zewnętrzne. Dlatego pierwsze pięć dni tego czasu można porównać do etapów związanych z budowaniem lub remontem domu.
Fundamentem życia człowieka wierzącego jest odkrycie i przyjęcie prawdy o tym, że Bóg jest miłością i kocha nas bezwarunkowo. To centrum Dobrej Nowiny, bez którego inne elementy będą wypaczone. Dlatego od tego tematu zaczęli swe przepowiadanie ojcowie misjonarzy. Papież Benedykt XVI definiując wiarę napisał, że jest nadzieją na miłość. Bez takiego widzenia naszej relacji z Bogiem trudno o radość wiary oraz o zrozumienie dramatu grzechu.
Właśnie temat grzechu, rozumianego, jako odrzucenie Bożej miłości i nieposłuszeństwo wobec Niego, było tematem drugiego dnia Misji. Tylko uznając swą grzeszność możemy otworzyć się na Boże Miłosierdzie. Bóg nie szuka w nas grzechu, ale sposobu, jak z niego wyzwolić każdego człowieka.
Te prawdy poprowadziły nas do czwartego elementu wznoszenia budowli naszego życia, jakim powinno być pojednanie z Bogiem i bliźnimi. W tym dniu Ksiądz Proboszcz podczas Eucharystii, w zaproponowanym przez misjonarzy obrzędzie, przeprosił parafian za zło im wyrządzone, uścisnął im dłonie na zgodę oraz klęcząc przed ołtarzem prosił Boga o zmiłowanie. Do takiej postawy inspiruje nas sam Bóg, który w Swoim Synu wyciągnął do nas dłoń do pojednania. To On złożył siebie w ofierze za nasze grzechy i prosi byśmy uwierzyli Jego miłości miłosiernej.
Finałem kładzenia fundamentu przez ojców misjonarzy był obrzęd opowiedzenia się za Jezusem. Było to owocem rozpoznania w Jezusie Chrystusie jedynego Pana i Zbawiciela, który jest w stanie wyrwać nas ze szponów Złego oraz grzechu. On też jest Światłem, które pozwala nam rozeznać właściwą drogę życia i umacnia w kroczeniu po niej.
Te pięć dni było istotne, by umocnić, czy też odnowić nas duchowo i przygotować do przyjęcia Bożej misji.






































