
Pielgrzym to człowiek drogi stąd do wieczności, czyli do domu Ojca. Człowiek pytający o to, jak ją znaleźć i co zrobić, by z niej nie zboczyć.
Jedna z odpowiedzi pada w postaci Drogi krzyżowej i to na nią wybraliśmy się w niedzielny poranek. Trasa prowadząca na wzgórze Kriżewac jest wymagająca, ale też sprzyja rozważaniom. A te koncentrowały się wokół wizji Jezusa, jako Króla wstępującego na tron chwały. Jego zaufanie Ojcu, pokora i poświęcenie dla nas sprawiły, że doszedł do celu, jakim było nasze zbawienie. Finałem drogi była modlitwa przy wzniesionym na szczycie krzyżu, która była dotknięciem nas łaską Bożą. Tego owocu doświadczyliśmy podczas Eucharystii sprawowanej na terenie sanktuarium we wspólnocie grup z Polski. Spotkanie tylu rodaków było bardzo budujące. A w słowie Bożym usłyszeliśmy o Zbawicielu biorącym nasze trudy na siebie. Świadectwem potwierdzającym to była wieczorna modlitwa o uzdrowienie. Zanim jednak w niej uczestniczyliśmy, najpierw Boża troska dała o sobie znać w postaci pięknych Wodospadów Kravica i kąpieli w nich. A potem wieczorny różaniec na placu i pożegnanie z tym szczególnym miejscem, bo rano ruszamy w drogę powrotną.
Jak dobrze było zatrzymać się w tym, gdzie wyraźnie słychać wezwanie do modlitwy połączonej z szukaniem drogi i słychać Bożą odpowiedź.













