W SZKOLE BŁOGOSŁAWIONEJ KAROLINY

Od dwudziestu pięciu lat, w sanktuarium bł. Karoliny Kózkówny w Zabawie, każdego 18 dnia miesiąca, odbywają modlitewne czuwania. Rozpoczyna je w Wał Rudzie Droga krzyżowa śladami jej męczeństwa, o której poprowadzenie w tym miesiącu poprosił Ksiądz Kustosz naszą parafię.

Dziesięcioosobowa delegacja reprezentowała naszą wspólnotę parafialną, a sześcioro z nich przeczytało przygotowane rozważania, które zamieszczamy poniżej. Prawie tysięczna rzesza wiernych włączyła się w nie duchowo. Było to wielkim przeżyciem i zaszczytem, za co jesteśmy wdzięczni Bogu. Wynikające z rozważań modlitwy prowadziły nas w różne obszary życia, a podejmowane w tak licznej wspólnocie, rodziły ufność w ich wysłuchanie.
Druga część czuwania miała miejsce w kościele w Zabawie. Składało się nie duchowe przygotowanie i Eucharystia oraz adoracja połączona z uwielbieniem i modlitwą o uzdrowienie. Duchową ucztę o godzinie 20 zakończyły świadectwa.
W trakcie całego czuwania modliliśmy się za naszą parafię przeżywającą Jubileusz i za zbliżające się Misje Święte.
Wszystkim, którzy jeszcze tu nie byli polecamy to duchowe dobro, bo to tylko 34 kilometry od nas, zachęcając do przyjazdu w kolejny 18 dzień miesiąca.

 


 

ROZWAŻANIA DROGI KRZYŻOWEJ W WAŁ RUDZIE W DNIU 18.08.2026 ROKU

 

STACJA I
Prokurator rzymski Piłat skazuje na śmierć Jezusa z Nazaretu. Powód: oskarżenie o herezję, o nazywanie siebie Synem Bożym, co podważa boską władzę cezara. W dzisiejszych czasach wielu chrześcijan, w imię postępu oraz fałszywie pojętej wolności, wciąż jest niesłusznie oskarżanych i skazywanych. Ci świadkowie swoją mężną, pełną odwagi i pokory postawą, mimo to bronią prawdy i wiary, nawet za cenę utraty życia.
A za co otrzymała karę śmierci Karolina? Za to, że była młodą, budzącą u rosyjskiego żołdaka pożądanie, dziewczyną. Za to, że nie chciała oddać swej czystości, za kolejne lata życia. Za to, że była wierna Bożym przykazaniom. Za to wreszcie, że została sama, bo nie miał jej kto obronić.
Panie Jezu, Ty zgodziłeś się oddać życie za każdego człowieka, nawet największego grzesznika, nie szukając ucieczki w Swą Boską wszechmoc. Dlatego dziś pytasz mnie o pielęgnowanie cnoty męstwa, o bronienie prawdy i wiary w każdej sytuacji. Pytasz o wierność Bożym przykazaniom i życiu w mocy słowa Bożego. Pytasz o to, komu i jakim wartościom chcę być wierny.
Panie Jezu dodaj mi odwagi w głoszeniu życiem piękna Twojej miłości. Naucz mnie odpowiedzialności i dotrzymywania danego słowa.
STACJA II
Przyjęty przez Jezusa krzyż jest ciężki, nie tyle wagą, co masą naszych grzechów. A do tego wokół pełno nienawiści oraz lęku tych, którzy dotąd szli za Tobą. Mimo wszystko Jezus się nie waha w wypełnieniu woli Ojca do końca. Wie, że od przyjęcia tego najważniejszego ciężaru zależy zbawienie każdego człowieka. To dopełnienie misji, która prowadziła przez wiele krzyży, a zaczęła się od miłości i „tak” powiedzianemu Ojcu w niebie.
Ostatni, najistotniejszy krzyż, zaproponowany przez Boga do podjęcia przez Karolinę przyszedł do jej domu, który według mamy miał być bezpieczniejszy niż pójście do kościoła na mszę. Nie mogąc uczestniczyć w Najświętszej Ofierze Chrystusa podczas Eucharystii, stanęła wobec decyzji, by złożyć dar życia za wiarę i zachowanie czystości.
Różne są krzyże w naszym życiu. I przychodzą tak nieoczekiwanie. Bóg jednak nigdy nie daje krzyża ponad nasze siły. Ważne jest zatem to, jak je przyjmujemy. Czy żyjemy z przeświadczeniem, że to może być ostatni dany nam do poniesienia krzyż? Czy ufamy, że z Boża pomocą jest on do uniesienia?
Panie Jezu, cichy i pokornego serca, naucz mnie z miłością i pokorą przyjmować wolę Ojca przybierającą postać krzyży do poniesienia w życiu.
STACJA III
Jezus po raz pierwszy upada pod ciężarem krzyża. Bóg Wcielony doświadcza słabości ludzkiej natury i przyjmuje to z pokorą. Wie, że zło zawarte w cierpieniu tylko w zjednoczeniu z Bogiem staje się w dobrem i przyjmuje różne postacie miłości. Przeżywane z wiarą cierpienie ma sens.
Karolina opuszczona na brzegu lasu przez tatę, bierze udział w pierwszym upadku Jezusa. Gdy ludzkie zabezpieczenia zawiodły, mądrość i męstwo może dać tylko Bóg. Przyjęcie Jego woli zawsze prowadzi do powstania, choć obserwatorzy mogą się mylić w ocenie.
Ileż jest sytuacji w życiu, gdy nie potrafię wziąć własnego krzyża, zaakceptować swych słabości i lęków. A potem trwając w upadku, zganiam na okoliczności życia lub odpłacam złem za zło.
Jezu dodaj mi sił, abym potrafiła podnieść się z każdego upadku i ufając Tobie mężnie znosiła doświadczane przeciwności.
STACJA IV
Do Jezusa podchodzi zrozpaczona Matka. Bardzo cierpi. Jednak nie opuszcza swego syna – jest przy nim do końca. Mocą miłości łączy się z Tym, który tu na ziemi od Niej uczył się ufnej miłości wobec Boga i ludzi. Taki wyjątkowy egzamin.
Miłość mamy towarzyszyła Karolinie. I choć w wałrudzkim lesie nie ma jej teraz przy niej fizycznie, to owoc wychowania w miłości zakorzenionej w Bogu, wydaje obfity plon w postaci walki o swoją godność nawet za cenę życia.
Co w naszym życiu jest owocem tej matczynej, czy szerzej pojmując, rodzicielskiej miłości? Wrażliwość na wartości oraz wierność im, otrzymana od bliskich, bywa przez świat uznawana za słabość. Umieć się ustawić w życiu i doświadczać jak najliczniejszych przyjemności, to często budzi podziw i jest nagradzane aplauzem świata.
Panie Jezu spotykając swoją Matkę, Maryję, nie wstydzisz się jej oraz łez wzruszenia, bo przez spotkanie z Nią przypominasz sobie jak promieniuje miłość i co dla zbawienia ludzi może uczynić jeden człowiek. Chryste ucz nas budowania życia w rodzinach na fundamencie miłości.
Niech znakiem tej rodzicielskiej troski o to będzie teraz gest błogosławieństwa udzielony dzieciom i młodzieży tu obecnej. Prosimy, by rodzice, opiekunowie grup lub osoby idące obok, pobłogosławiły młodych, czyniąc im znak krzyża na czole.
STACJA V
W życiu dokonujemy wyboru przyjaciół, czy znajomych przy równoczesnym unikaniu innych. Różne są tego powody, i to nie zawsze obiektywne. Bywa, że po czasie odkrywamy, jak wiele traciliśmy dystansując się od kogoś ze względu na swe uprzedzenia, czy zasłyszaną opinię.
Panie Jezu, idąc na Golgotę wyglądałeś jak złoczyńca. Dlatego nie dziwi fakt opierania się Szymona z Cyreny, przymuszonego do dźwigania z Tobą krzyża. Zabolało go to, że w oczach gapiów stał się przedmiotem drwin, czy pogardy. Jednak z perspektywy Twojej i dziejów zbawienia, ta przymusowa pomoc była bezcenna, a z czasem odmieniła też Szymona.
Obserwujący z ukrycia szamoczącą się z żołnierzem Karolinę chłopcy nie mieli odwagi by jej pomóc. Ale to ich świadectwo było kluczowe dla poszukiwań jej ciała i doprowadzenia do ogłoszenia jej błogosławioną.
Panie Jezu, naucz mnie odwagi i miłości w niesieniu pomocy każdemu, kto jej potrzebuje bez względu na to jak wygląda. Pomóż mi uwierzyć, że to co po ludzku nieudane, budzące lęk, czy odpychające może przepięknie odmienić nasze życie.
STACJA VI
Jak wielu ludzi stało i patrzyło na umęczonego skazańca, podążającego ostatkiem sił na miejsce kaźni. Zapewne towarzyszyły im różne myśli, czy emocje. Jedno było wspólne, dystans. Na pomoc, choć po ludzku absurdalną, zdecydowała się tylko Weronika.
Dla Karoliny pomocą okazało się jej serce napełnione wiarą i żywą miłością do Boga, oczyszczane w spowiedzi i pielęgnujące przykłady życia świętych. Z punktu widzenia tego
świata rzeczy nieprzydatne, ale z duchowej perspektywy fundamentalne, by się nie poddać.
Jakże często przechodzimy obok kogoś obojętnie, udajemy, że nie widzimy lub usprawiedliwiamy się bezsilnością wobec danego problemu. A może zamiast dywagować, warto dać tę odrobinę, która nam przychodzi do głowy, to słowo, które może odmienić czyjś los? Nie bać się, że ktoś wyśmieje tę drobinę, którą dajemy.
Panie Jezu, który nigdy nie męczysz się miłością, ucz nas wyobraźni miłosierdzia i męstwa w bezinteresownej miłości wobec bliźnich.
STACJA VII
Drugi upadek Jezusa rani zdecydowanie bardziej i trudniej z niego powstać. Wiele rzeczy składa się na to. Ale też wiele dobra zasianego w sercu Jezusa na rozmowach z Ojcem oraz spotkaniach z ludźmi sprawia, że ma siły powstać.
Uszczypliwości jakich doświadczała w życiu Karolina umiała przeżywać opierając się na cnocie cierpliwości i mądrości danej od Boga. Dlatego szamocząc się z napastnikiem i uciekając przez znany sobie las nie skupiała się na bólu, ale na dobru, które warto i trzeba ocalić.
Powtarzające się upadki w jakiś grzech i trudy pracy nad sobą mogą nas zniechęcać lub nawet przyzwyczajać to trwania w złu. Czy ból z tym związany oznacza, że mam nie podejmować walki i nie już szukać pomocy w Bogu i bliźnich? Jezus nie jest biernym obserwatorem naszych upadków i słabości. W Nim jest nasze uzdrowienie.
Jezu daj mi ufność i odwagę, bym nie rezygnował z walki o swe zbawienie i jak najszybciej powracał do Ciebie po każdym upadku.
STACJA VIII
Niewiasty stojąc i płacząc, czyniły to tak wymownie, że nie sposób było je nie zauważyć. Widząc ogrom cierpienia, dały Jezusowi z serca dużo czułości. Tak, jak umiały. Otrzymały jednak stokroć więcej, bo pomoc w dostrzeżeniu tego, co niewidoczne dla oczu, a istotne w zbawieniu wiecznym.
Wyuczonemu w braniu siłą tego, co mu się podoba żołnierzowi, Karolina otwarła oczy na sprawy, które są ważniejsze niż życie. Ta ostatnia jej lekcja dociera dziś do nas. To owoc lekcji, które otrzymywała w domu i kościele, ale i tych, których sam udzielała swymi wyborami i słowami, również pod pobliską gruszą.
Nam też się zdarza współczuć, widząc czyjś ból. Czy to jednak wystarczy? Co robię, by zatrzymać zło, które panoszy się w świecie, a przede wszystkim w moim sercu? Każdy, nawet najmniejszy nasz krok w słuchaniu cierpiącego i w zmienianiu siebie o wiele bardziej mu pomoże.
Panie Jezu, dodawaj mi odwagi do działania i realnego przeciwstawiania się dostrzeganemu złu.
STCAJA IX
Gdy Jezus upada po raz trzeci, wydaje się, że to koniec. Bo patrząc na Jego umordowanie i czekającą go kaźń śmierci krzyżowej, rodzi się pytanie: Po co wstawać? Co zatem sprawiło, że Zbawiciel powstał, by dopełnić powierzonej Mu misji? Miłość granicząca z szaleństwem. Miłość otrzymana, którą przyszedł dawać, bo z Ojcem i Duchem Świętym jest Miłością.
Zgubione buty i ciernie raniące nogi nie powstrzymały Karoliny przed obroną tego, co dla niej było ważniejsze niż życie. Duchowe ślady tego świadectwa wybrzmiały w roku jej beatyfikacji, ale nie w Tarnowie, lecz na Westerplatte, gdy św. Jan Paweł II zachęcał młodych, by wymagali od siebie choćby inni od was nie wymagali.
Moją misją jest świętość. Czy mam świadomość, że Jezus walczy o mnie i wspierając mnie, bo Jemu zależy na mojej świętości, czyli szczęściu? Prosi tylko o jedno: Wesprzyj się na Mnie, przerzuć na mnie wszystkie swe słabości, a ja cię podniosę.
Panie Jezu, dawaj mi odwagę powracania do Ciebie po każdym upadku i znalezienia w Tobie miłości, dzięki której będę miał życie obfite.
STACJA X
Obnażyli Cię z szat Panie Jezu i los rzucili o Twoją suknię. Poniżyli Cię, wystawiając nagiego na pośmiewisko, chcąc zabrać Ci resztki ludzkiej godności. Nie udało im się, bo nie było na to Twojej zgody. Zewnętrzne szykany nie mogły Cię oderwać od miłości Ojca, a to ona stanowi o naszej niezbywalnej wartości.
Uciekając Karolina zgubiła buty i kurtkę, ale nie zgubiła wiary i walki o swoją godność. Chodząc do kościoła i modląc przy różnych okazjach, różnie mogła być odbierana. Ale dla niej liczyło się to, by być piękną w oczach Boga, aż do końca, aż za cenę utraty życia.
A ja, czy pamiętam, że jestem świątynią Ducha Świętego, dzieckiem Boga i dziedzicem królestwa niebieskiego? Ta prawda powinna wyznaczać kierunki mojego działania. To przekonanie powinno też być widoczne w traktowaniu bliźnich, szczególnie najsłabszych i pogardzanych. Bo od ich traktowania, dostosowywania kierunków życia, zależy prawdziwa wartość danej społeczności.
Panie Jezu naucz mnie patrzenia na bliźnich Twoimi oczami potrafiącymi dostrzegać to, co najcenniejsze w człowieku.
STACJA XI
Każdy krzyż to dzieło człowieka. Do krzyża przybijamy się sami, kiedy ulegamy naszym słabością lub jesteśmy krzywdzeni. Czasami wręcz prosimy się o krzyż ulegając pokusom i czyimś namową. Ty Jezu wybrałeś krzyż, zjednoczyłeś się z nim, by wyrazić ogrom miłości do nas. By zaświadczyć, jak Tobie bardzo na nas zależy. Jak na Golgocie, tak i dziś jednoczysz się z naszymi krzyżami.
Śmierć Karoliny na brzegu wałrudzkiego lasu nie była jedynym krzyżem w jej życiu, ale była ostatnim i najważniejszym. Stworzyła go zadająca cios szablą ręka oprawcy i twoja ręka broniąca się przed nim. Gdzie i kto cię nauczył czynienia takiego znaku? Kto dał ci tę mądrość i siłę?
Światu potrzebni są ludzie z wyobraźnią miłosierdzia, która pozwala przyjmować krzyże stworzone z napotkanej ludzkiej biedy i naszego bezinteresownego daru z siebie. Światu potrzeba ludzi kierujących się w zwykłych okolicznościach cnotą męstwa, czyniących przez to rzeczy niezwykłe. Ludzi opartych na Jezusie, a przez to pokazujących krzyż jako znak nadziei, miłości i zwycięstwa.
Pnie Jezu pomóż mi, bym już więcej moimi grzechami nie przybijała siebie i bliźnich do krzyża, ale przyjmując krzyże czyniła dobro wokół siebie.
STACJA XII
Z ludzkiej perspektywy to już koniec. Wykonało się. Misja spełniona, a może zniweczona. Jezus kona na krzyżu, a świat spowijają ciemności. I rodzi się pytanie: Życie Mu zabrali, czy on Je za nas ofiarował? Miłość umarła, czy przez ofiarę otwarła nam bramy życia wiecznego?
Dla brutalnego żołnierza było po wszystkim, choć nie tego się spodziewał wchodząc do domu Kóżków i widząc Karolinę, która wzbudziła w nim nieokiełznane pożądanie. On odszedł w niepamięć, a ona dzięki swemu życiu i ofierze została wyniesiona na ołtarze. Bo miłość na śmierć nie umiera!
Śmierć ciała nie tylko jest końcem życia na ziemi, ale początkiem nowego życia, do którego powinniśmy dążyć oraz przygotowywać się przez współpracę z łaską Bożą. Co robimy, by podjąć tę misję i pomóc w niej innym?
Panie Jezu daj nam światłe oczy serca, byśmy właściwie oceniali drogi naszego życia i umieli wybierać zawsze te, które jak najprościej prowadzą nas do nieba.
STACJA XIII
Po trzygodzinnym konaniu ciało Zbawiciela zostaje zdjęte z krzyża i przekazane Jego Matce. Czułość i po ludzku bezradność spotkały się ze sobą. Ale bez zaufania w miłość i wszechmoc Boga, obraz ten byłby ułomny. Najważniejszymi były rzeczy, które działy się w relacji do Boga i Jego woli. Pytanie o to, dlaczego to musiało się tak dokonać.
Znaleziona po kilkunastu dniach Karolina to nie tylko martwe ciało, ale świadek wierności Bogu. Jej pokaleczone, ale dziewicze ciało, budziło współczucie, podziw i ufność w Boże plany. Stawiało też pytania: Po co Bogu taka śmierć? Jak ja, bym się zachował w takiej sytuacji? Co jest dla mnie ważniejsze niż zachowanie ziemskiego życia?
Wiele rzeczy nas nuży, czy przeraża. A spotykane problemy chcemy, by jak najszybciej zniknęły. Nawet za cenę odwrócenia się od Boga i prawdziwych wartości. Nie dziwi więc fakt iż w wielu krajach legalizowane są prawa legalizujące aborcję i eutanazję lub inne rzeczywistości, mające jakoby ułatwić ludzkie życie. Nic z tego nie da nam spokoju i szczęścia, bo można je znaleźć tylko w zjednoczeniu z Bogiem.
Panie pomóż nam ufnie przyjmować i przeżywać to, czego nie rozumiemy, czekając na Twoje światło.
STACJA XIV
Ciało Jezusa zostaje oddane ziemi, a oprawcy nie kryją zadowolenia ze zwycięstwa. Choć nie do końca są pewni swego. Wydaje się, że Zbawiciel na zawsze jest już w ich rękach, a On został złożony w ręce Ojca, który jest Panem życia i śmierci. Gdy patrzymy tylko oczyma, wiele możemy przeoczyć.
Porzucający martwe ciało żołdak tak zapewne myślał. Lech od początku ci, którzy znaleźli umęczoną Karolinę, byli przekonani o jej męczeństwie i świętości. Wierzyli, że to ziarno rzucone w ziemię świata, w tak okrutny sposób wyda piękny owoc. Świadectwem tego była manifestacja podczas pogrzebu oraz zbierane świadectwa i modlitwy za przyczyną Karoliny.
Patrząc na różne wydarzenia naszego życia możemy ulec pokusie, że już wszystko zamknięte, trzeba to zostawić i iść dalej. Każde wydarzenie, krzyż to dary, których owoce bywają dostrzegalne po latach. Tak jak ta droga krzyżowa dziś przeżywana i intencje to przyniesione. Bo tylko Bóg wie, kiedy dać nam dar zmartwychwstania, nowego życia.
Panie Jezu dawaj mi odwagę świadczenia o Tobie i ufności w każdych okolicznościach życia.