
Pielgrzymka bywa swego rodzaju wstrząsem, czy też czasem duchowego remontu. W podwójnym wymiarze – fizycznym i duchowym – doświadczyliśmy trzeciego dnia w sanktuarium w Marija Bistrica i w Zagrzebiu.
Dzień rozpoczęliśmy Eucharystią, sprawowaną przed figurą Czarnej Madonny z Dzieciątkiem. Podczas liturgii Słowa Bóg zaprosił nas do weryfikacji naszego rozumienia pojęcia sprawiedliwość. Wbrew obiegowej opinii nie jest ona tylko karaniem za zło i nagradzaniem za dobro. Boża sprawiedliwość to ofiarowanie każdemu tego, co służy jego zbawieniu. Nie zawsze jest to przyjemne, ale zawsze przynosi prawdziwe dobro. Tak było z ewangelicznymi opentanymi, z których Jezus wygnał złe duchy, posyłając je w stado świń. Nie było to miłe dla dla świnopasów, ale zbawienne dla dwóch zniewolonych. Szczytem Bożej sprawiedliwości jest ofiara Jezusa złożona za nasze grzechy. Bo skoro zapłatą za grzech jest śmierć, a wszyscy zgrzeszyliśmy, to On umarł, byśmy mogli żyć. Chcąc być sprawiedliwym, trzeba umieć przyjmować łaskę zbawienia, szczególnie w Spowiedzi. I to jest dla wielu trzęsienie ziemi. Nasz pobyt w sanktuarium zakończyliśmy wspólnymi modlitwami do Matki Bożej.
Drugi element wstrząsu związany był z pobytem w stolicy Chorwacji, czyli Zagrzebiu. Miasto do dosłownie jest w stanie wielowątkowej odbudowy, będącej skutkiem trzęsienia ziemi, które je w 2020 roku. Widoczny wieloraki wysiłek przynosi już piękne efekty. Wędrówka urokliwymi uliczkami to potwierdzała, budząc podziw dla owoców zmierzenia się z dramatem i wymagającą tego gospodarnością.
W przeżywającej prace konserwatorskie katedrze zatrzymaliśmy się na modlitwę przy grobie męczennika czasów komunizmu, tutejszego biskupa, zmqrlego w 1960 roku, kardynała Alojzego Stepinaca. Tutaj też, mimo trzasków związanych z pracami, chcieliśmy usłyszeć Boga w Jego słowie. Niedogodności przypomniały nam,że tak jest też w naszej codzienności, gdy wśród szumu swiata, warto zatrzymać się, by rozeznać to mówi do nas Ojciec niebieski. A Słowo na ten dzień stawiało nas wobec wydarzenia Bożego Narodzenia. Bóg w Jezusie szuka miejsca w naszym życiu. Jak Go traktujemy: jak gospodarze głusi na wołanie o nocleg i godne warunki narodzin, czy jak pasterze posłuszni słowu aniołów? Odpowiedź zawsze jest wstrząsem, swego rodzaju dezintegracją pozytywną, czyli przebudową.
Po dotarciu do hotelu, w środkowej Chorwacji, zorganizowaliśmy sobie wieczór piosenki biesiadnej, ciesząc się polską kulturą. Noc zaś przyniosła burzę i odświeżające powietrze opady deszczu. To też wstrząs rodzący nowe dobro.




















